Marek Konwa

Marek Konwa po ME: Bolesna pamiątka ze Szwajcarii

bernome2013

Mistrzostwa Europy, które w miniony weekend rozegrane zostały w szwajcarskim Bernie, de facto zakończyły się dla Marka na… rundzie rozjazdowej. Wspomnienia nie są więc miłe, a o nieudanym starcie nie pozwalają zapomnieć obolałe żebra.

Szwajcarzy zorganizowani fajne Mistrzostwa Europy. Szkoda, że Marek nie może ich dobrze wspominać.

Szwajcarzy zorganizowani fajne Mistrzostwa Europy. Szkoda, że Marek nie może ich dobrze wspominać.

– Na jednej z rund rozjazdowych sczepiłem się z Nino Schurterem i zaliczyłem wywrotkę – opowiada  Marek. – Szwajcar miał więcej szczęścia, nie potłukł się tak jak ja i ostatecznie zakończył mistrzostwa ze srebrnym medalem. Kontynuowałem wyścig z poobijanymi żebrami, bo wierzyłem, że mimo bólu uda mi się powalczyć, ale niestety w czasie zawodów ból narastał, nie mogłem oddychać i nie było sensu tego kontynuować. Wycofałem się i zakończyłem mistrzostwa z uczuciem rozczarowania. Z drugiej strony wiem, że nie było sensu się męczyć, a ryzyko upadku wliczone jest w kolarstwo. Trzeba się pozbierać i optymistycznie patrzeć w przyszłość. Na szczęście z dnia na dzień jest lepiej i nie muszę wprowadzać zmian w mój grafik przygotowań do Mistrzostw Świata w RPA, które są najważniejszym startem sezonu. Przede mną Maja Race. Na pewno w piątek chcę wystąpić w sprintach a po nich zdecyduję, czy pojadę także w niedzielnym wyścigu. Maja Race to fajne zawody w formule, której trochę brakuje w Polsce, dlatego cieszę się, że mogę w nich wziąć udział.
Autor: MG