Marek Konwa

O mnie

Data urodzenia:  11 marca 1990 roku
Wzrost: 176 cm
Waga: 66-68kg (w zależności od okresu przygotowawczego)
Grupa:  Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team
Ulubiona trasa: Z dużą ilością technicznych elementów, gdzie można urwać cenne sekundy jak Inni się gubią

Dobra kawa to podstawa!

Julo z Tatą

Julo z Tatą :)

Ulubiona pogoda na zawodach: Deszcz i błoto :)
Ulubiony film: „Szybcy i wściekli”
Muzyka: radio Eska
Lubię: W wolnych chwilach gotować, grzebać coś z rowerami i jeździć starą Imprezą, które czeka w garażu…
Ulubiona potrawa:  Sałatka mojej kompozycji z parmezanem Grana Padano i drożdżami piwnymi, pierś z kurczaka i frytki Mamy, pizza mojej Żony, makaron z pesto i parmezanem, ciasto Bounty lub z delicjami i galaretką 😀
Cel: Tęczowa koszulka!
Moje zalety: Waleczność do samego końca, dążenie do wyznaczonego celu jak go nakreślę, większość rzeczy mam zaplanowane
Wzór do naśladowania: Ktoś kto umie więcej ode mnie, bo lubię się uczyć od najlepszych

Marek Konwa

Marek Konwa – Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team

Cześć! Mam na imię Marek. Urodziłem się 11 marca 1990 roku, a na rower wsiadłem mając kilka lat. Nie wiem czy już wtedy wiedziałem, że jeżdżeniem będę chciał się zajmować profesjonalnie, ale doskonale pamiętam cały proces nauki.

Profesjonalnie kolarstwo trenuję od marca 2003 roku,  a  wszystko to zaczęło się na amatorskim wyścigu kolarskim w Świdnicy. Do tego by stanąć na starcie namówił mnie mój tata. Zająłem wówczas drugie miejsce,  startując z zawodnikami, którzy mieli za sobą kilka lat treningów i jechali na o niebo lepszych rowerach. Nic więc dziwnego, że wtedy „połknąłem bakcyla”. W dodatku po wyścigu podszedł do mnie Jerzy Wojtkowiak i Marcin Tulula, którzy zaproponowali mi trenowanie w klubie Trasa Zielona Góra, a potem wszystko toczyło się już w jednym kierunku.

Pierwszy poważny wyścig SkodaAuto GP MTB, wtedy już z licencją, zaliczyłem w Polanicy Zdroju, gdzie zająłem 33. miejsce w kategorii młodzików. Z treningu na trening byłem coraz lepszy, a w kolejnych startach  zajmowałem wyższe miejsca, co bardzo mobilizowało mnie do dalszej ciężkiej pracy.  Tak właśnie – w wielkim skrócie  – zaczęła się moja wielka przygoda z kolarstwem.  Dotychczas jej ukoronowaniem była nominacja do kadry Polski, a przede wszystkim do kadry olimpijskiej i start w igrzyskach w Londynie.

Moje motto „To co najlepsze wciąż jeszcze przede mną” motywuje mnie codziennie do ciężkiej pracy i do tego by zrealizować największe sportowe cele. Medal olimpijski i tęczowa koszulka mistrza świata to jest to, do czego dążę.